Przejdź do głównej zawartości

Droga czyli wstęp po wstępie #Camino1

Podobno Droga zmienia. Mówią też, że z Drogi nikt już nie wraca taki sam. A ja zastanawiam się czy z Drogi można w ogóle wrócić... Czy ja wróciłam? Jaka wróciłam? Co się zmieniło?
Pytają mnie o Drogę, pytają o Camino (różni ludzie w różnych okolicznościach). Pytają jak tam jest, jak to wygląda, jak to się przeżywa. A ja odpowiadam: "Nie wiem.". Tylko tyle mogę powiedzieć. Naprawdę nie wiem. 
Ja wiem jak wygląda (wyglądała) moja Droga. Wiem jak się szło trasą Camino del Norte w tym konkretnym czasie kiedy ja szłam. Tyle wiem... O tym mogę opowiedzieć. Ale czy to czyni mnie w jakikolwiek sposób ekspertem, specjalistą od drogi? No nie, nawet "ciut, ciut". 
Jestem za to sobą i jako ja jestem w Drodze. I o tym mogę opowiedzieć.....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Droga powrotna. #Camino18

Kiedy wyruszasz na Camino to oczywiste jest, że wyruszasz w Drogę. Jednak prawda ta jest mniej oczywista, kiedy wracasz. W moim przypadku nie dało się tego nie zauważyć. Powrót był wyruszeniem w Drogę. Zaczęło się niewinnie a jednak spektakularnie. Wracając chciałam "zahaczyć" o Nancy i odwiedzić przyjaciół. Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu (zresztą nie tylko mojemu) znalazłam bezpośrednie połączenie z Santiago do Nancy. Czy to nie jest niesamowite? Jeden przewoźnik oferował dokładnie taki przejazd jaki był mi potrzebny i to dokładnie w dniu, kiedy myślałam o wyruszeniu. Czwartek - tylko w czwartek funkcjonowało to połączenie. Byłam tym tak zaskoczona, że sprawdzałam to kilkanaście razy. Moje zaskoczenie rosło później z chwili na chwilę. Najpierw podjechała na dworzec mały bus. Następnie bus wysadził nas w restauracji a kierowca każdemu wręczył voucher na obiad. Później zawierałam ciekawe znajomości, czekając na przeładowania w autobusach. W tym wszystkim nie mogłam oprzeć si...

"To właśnie ja" czyli pierwsze koty za płoty. #Camino4

Trasa z Irun do Pasai była najpiękniejszym miejscem jakie widziałam do tej pory na ziemi. Pierwszy raz zobaczyłam coś tak cudownego: Ocean i góry. Ogromna, wszechogarniająca przestrzeń, siła i moc Boga... Aparat wyjmowałam z częstotliwością co 5 sekund. Szłam wolno, rozkoszując się tym co widziałam. Szłam i czułam, odczuwałam….. Jednak jedna myśl nie pozwalała rozpłynąć mi się w tej rozkoszy: obawa czy będę miała gdzie spać. Kiedy doszłam do mojego pierwszego albergue strach miałam wypisany na twarzy. Moje oczy były tak nim przepełnione, że kiedy zobaczyła mnie hospitaliero zaczęła od razu uspokajać że wszystko będzie dobrze. I to był ostatni raz kiedy przerażenie mnie przerosło. Od tej chwili wiedziałam, że nawet gdybym miała spać na środku ulicy, na plaży czy w ciemnym lesie to dam radę. Po drodze czekało mnie jeszcze parę "gorszych chwil" ale od tej pory było już inaczej. Zadziałała tu nie tylko troska Boga ale to jak mnie prowadził i co ważnego o mnie mi odkrywał. J...

I don't have money - czyli kasa na Camino. #Camino10

Wpadł mi do serca ostatnio pomysł wyruszenia w drogę ale nieco w innym kierunku niż Santiago. Takie Camino ale do Manopello. Pomysł, myślę sobie całkiem niezły więc zaczęłam trochę o nim mówić. I nagle usłyszałam komentarz: "No ok... ale to będzie dużo droższe niż Camino". Zbaraniałam. Ten komentarz kompletnie mnie zaskoczył. Ja na Camino nie miałam kasy. Marzyłam o Camino rzeczywiście kilka lat. Jednak z powodów różnorakich, nie miałam możliwości odłożenia pieniędzy, tak aby w czasie drogi mieć jakieś zabezpieczenie finansowe czy coś w tym stylu. Gdybym czekała na taki moment, to myślę, że on by się nigdy nie wydarzył. Wydaje mi się, że całkiem sporo ludzi jest w takiej sytuacji. Być może, też całkiem sporo myśli sobie o tych wyruszających, że teraz nie wiadomo skąd mają taką kasę, że mogą podróżować. Dlatego też piszę. Piszę o tym, że ja na Camino nie miałam kasy - naprawdę. Nie chcę teraz opisywać poszczególnych dni i jak w czasie Drogi rozkładał się mój brak kasy ale ...